Wydziedziczenie, czyli pozbawienie prawa do zachowku

W swoje pracy często spotykamy się ze stwierdzeniem naszych klientów w sprawach spadkowych, że zostali „wydziedziczeni” bo spadkodawca nie uwzględnił ich w swoim testamencie. Potoczne znaczenie tego określenia nasuwa bowiem takie skojarzenie. Skoro nie dziedziczę, to jestem wydziedziczony.  Idąc tym tokiem myślenia, każdy z nas byłby osobą wydziedziczoną, gdyż w przypadku każdego napisanego na świecie testamentu, powoływane są do dziedziczenia tylko niektóre osoby. Tym samy cała reszta ludzkości staje się wydziedziczona. Chyba, że złośliwy spadkodawca w testamencie powołał by do dziedziczenia „wszystkich żyjących w chwili jego śmierci mieszkańców Ziemi”. Co prawda polskie prawo cywilne w art. 959 kodeksu cywilnego stanowi, że „Spadkodawca może powołać do całości lub części spadku jedną lub kilka osób”, ale próżno szukać w prawie wyjaśnienia ile to jest te „kilka”. Czy można zatem wykluczyć, że każdemu z nas przypadła by w spadku mniej więcej jedna siedmiomiliardowa jego część?

            Pozostawiając Państwa z tym pytaniem wracam do głównego wątku. Otóż przepisów o wydziedziczeniu nie szukamy w rozdziałach dotyczących testamentów, lecz trochę dalej – w przepisach o zachowku. Zachowek, co do zasady, to część udziału spadkowego, jaki przypadł by osobie, która dziedziczyła by spadek gdyby nie było testamentu. Inaczej mówiąc zachowek należy się osobie która nie dziedziczy, bo wolą spadkodawcy było, by zamiast niej dziedziczył ktoś zupełnie inny. Ustawodawca zabezpiecza w ten sposób prawa potencjalnych spadkobierców ustawowych, czyli generalnie prawa najbliższej rodziny, przed nie zawsze sprawiedliwym, ujmując poczucie sprawiedliwości obiektywnie, postępowaniem spadkodawcy. Przykładowo. Nie najmłodszy już, emerytowany wdowiec nieoczekiwanie żeni się z rzekomo rozkochaną w nim Panią, której dwie pierwsze cyfry numeru pesel stanowią wielokrotność dwóch pierwszych cyfr jego numeru. Oczywiście na początku wszyscy się cieszą szczęściem dziadka. Do czasu, gdy po jego odejściu nie okazuje się, że dorobek kilku pokoleń został zapisany w testamencie pogrążonej w żałobie wdowie - rówieśnicy spadkobierców. Wszyscy znosili wesołe życie staruszka licząc, że coś tam im ze spadku wpadnie. A tu nic! Właśnie wtedy pomocna staje się instytucja zachowku, dzięki której równowartość części tego majątku można odzyskać. Wtedy właśnie może się okazać, że na przeszkodzie stoi wydziedziczenie. Zgodnie z art. 1008 kodeksu cywilnego spadkodawca może w testamencie pozbawić zstępnych (dzieci, wnuki, prawnuki), małżonka i rodziców zachowku, jeżeli osoby te albo wbrew jego woli postępują uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, albo dopuściły się względem niego lub jego bliskich przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci, lub też jeżeli osoby te uporczywie nie dopełniają względem niego obowiązków rodzinnych. Taki zapis w testamencie oznacza właśnie „wydziedziczenie”. Skutecznie wydziedziczyć nie jest jednak łatwo. Spadkodawca nie dość, że musi zrobić to w testamencie, to jeszcze powinien wskazać konkretną przyczynę wypowiedzenia. Nie wystarczy przepisać zapisów z kodeksu. Jeśli spadkodawca napisze, że jego syn wbrew jego woli uporczywie postępował w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, to będzie za mało. Jeśli jednak doda, że polegało to na tym, że „przez całe dorosłe życie przynosił wstyd jemu i całej rodzinie, bo upijał się winem (i to polskim) i łajdaczył się, mimo że miał żonę i dzieci”, to wydziedziczenie może okazać się skuteczne. O zasadach współżycia społecznego powstają prace naukowe. Nie ma jednej definicji. Sąd Najwyższy jako jeden z przykładów naruszenia zasad współżycia społecznego wskazuje między innymi żądanie męża matki zaprzeczenia ojcostwa dziecka, poczętego w wyniku dokonanej za zgodą tego męża sztucznej inseminacji nasieniem innego mężczyzny. Stąd konieczność doprecyzowania przyczyn wydziedziczenia w testamencie, by można było zweryfikować, czy spadkodawca obiektywnie miał rację.

            Kwestia wydziedziczenia staje się prawnie istotna dopiero gdy zainteresowany zwraca się do spadkobiercy testamentowego o zapłatę zachowku. Wówczas ten może powołać się na zapis w testamencie, w którym spadkodawca dokonuje wydziedziczenia. Nasz zainteresowany nie jest jednak bezbronny. Może w procesie udowadniać, że przyczyny wypowiedzenia nie są prawdziwe albo, że już po sporządzeniu testamentu spadkodawca mu wybaczył. Może się również okazać, że nawet jeżeli wydziedziczył tylko jego, a nie wydziedziczył jego dzieci, to na te dzieci przechodzi prawo do zachowku. Paradoksalnie taka sytuacja może być dla spadkobiercy testamentowego sporym problemem, gdyż zachowek, który normalnie wynosi połowę przysługującego z mocy ustawy udziału spadkowego, wzrasta do dwóch trzecich, jeżeli uprawniony jest małoletni. Generalnie rzecz ujmując, z pozoru prosta sprawa, może nagle się skomplikować. Na szczęście, są prawnicy, którzy znają się na tych zagadnieniach.

 

Autor: 
Bartosz Łuć, Adwokacka Spółka Partnerska Łuć i Koksztys - Łuć